Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj regularnie najświeższe informacje dotyczące Klastra 3x20 i OZE!
Po raz kolejny lobby węglowe jest górą. Szczególnie zadowoleni są najsilniejsi z silnych, czyli związkowcy. Rząd zdecydowal się poprzeć stanowisko Hiszpanii i wystąpić do Komisji Europejskiej o przedłużenie możliwości dotowania kopalń węgla do 2022 roku. Ten rok miał być ostatnim kiedy państwo może dopłacać do węgla. Już w ubiegłym roku wydawało się , że polski rząd wreszcie zrozumiał, że kolejne miliony pakowane w górnictwo tylko pogarszają sytuację.
Wydawało się, że rozumie to minister finansów Jacek Rostowski, który w ubiegłym roku nie zgodził się na przekazanie górnictwu obiecanych 400 mln zł jakich domagał się minister gospodarki, Waldemar Pawlak, stary przyjaciel węglowych prezesów. W tej potyczce minister Rostowski niestety złożył broń. Być może perspektywa przyszłorocznych wyborów parlamentalnych sprawiła, że jednak uległ ? Ponad 100 tysięczny górniczy elektorat ma widać swą siłę rażenia.
Jeśli Komisja Europejska zgodzi się na dalsze dotacje, będziemy dopłacać do węgla przez kolejnych 10 lat. A górnictwo polskie jest niczym kosmiczna czarna dziura. Wchłonie wszystko, a efektów nie zobaczymy żadnych. Mogę nieskromnie powiedzieć, że znam tę branżę bardzo dobrze. Analizowalam ją i opisywałam w “Rzeczpospolitej” przez 18 lat dlatego twierdzę, że jej dalsze dotowanie to kompletny bezsens. Dlaczego ?
Przytoczę tylko pięć powodów, choć można byłoby dać ich znacznie więcej.
Bo, po pierwsze, nie sztuką jest inwestować w nowe złoża z państwowych, czyli naszych pieniędzy. Każda normalnie działająca firma wypracowuje je sama, albo stara się o kredyty. Banki nie są skore do pożyczania górnictwu, bo wiadomo, że faktyczną władzę sprawują tam związki zawodowe i dość łatwo (choć już nieco trudniej niż kiedyś) mogą unieruchomić każdą kopalnię. Banki widzą też jak fatalne sa wciąż wskaźniki rentowności i płynności finasnowej weglowych spółek (co najmniej o połowę niższe niż powinny być). Wiedzą, że zobowiązania górnictwa znów rosną i sięgają już prawie 7 mld zł.
Po drugie, spółki węglowe, a głównie Kompania Węglowa, powinna wreszcie zatamować stały wyciek pieniędzy w postaci strat jakie od lat przynoszą deficytowe kopalnie. Na przykład kop. Halemba - Wirek od wielu lat przynosi straty przekraczające 300 mln zł rocznie. W sumie dawno przekroczyły już 1 mld zł. Kopalnie te należą do najbardziej niebezpiecznych. Nawet katasrofa, w której ginie 22 górników nie skłania nikogo w branży do refleksji czy naprawdę warto utrzymywać deficytową kopalnię, w dodatku metanową do granic absurdu. Podobne, choć nieco mniej drastyczne przykłady można znależć w każdej z trzech spólek węglowych. Górników, którzy odchodziliby warto byłoby hojnie wynagrodzić. Koszty odpraw zrekompensowałoby ograniczenie strat.
Po trzecie, wciąż państwowe górnictwo zaczyna przejawiać oznaki rozsądnego gospodarowania tylko wtedy, kiedy jest do tego zmuszone i nie ma już innego wyjścia. Od kilku lat wiadomo było, że w 2011 skończy się Eldorado państwowych dotacji, wiec trzeba samemu szukać pieniędzy na inwestycje. W ubiegłym roku zdołało zainwestować ponad 1 mld zł. Problem jednak w tym, że górnictwo uległo gigantomanii i dowodzi, że Polska bez węgla nie obejdzie się. Dlatego w ciągu najbliższych 15 lat w udostępnianie nowych złóż węgla chce zainwestować gigantyczną sumę, siegającą 25 mld zł. Z czego?
Po czwarte, czy energia elektryczna rzeczywiście przez nastepnych kilkadziesiat lat musi być w Polsce produkowana w 96 procentach z węgla, jak do tej pory ? W skali Europy jest to kuriozum. Kraje rozwinięte odchodzą od węgla, my wciąż dajemy sobie wmawiać, że jest to bogactwo narodowe. Tymczasem jest to coraz bardziej problem narodowy. Branża ma nieustannie problemy, zmusza ludzi do pracy w nieludzkich warunkach, jest branżą klasycznie surowcową, a sprzedaż nieprzetworzonych surowców już dawno nie kojarzy sie z nowoczesną gospodarką. Na własne życzenie tkwimy w minionym wieku.
I wreszcie po piąte, jeśli już koniecznie rząd chciałby się upierać przy opcji przedłużającej możliwość dotowania gornictwa ( wybory ! ), jedynym sensownym wyjściem byłoby zastrzeżnie, że pieniądze te mogą być wydane na badania i realizację całkowicie nowych technologii węglowych np.poziemnego zgazowania węgla lub tym podobnych.
Dużo bardziej sensowne byłoby jednak wydanie owych kilkuset milionów złotych, o które walczy gornictwo, na źródła energii, które masowo zaczyna stosować świat, a więc słoneczna, z wody, wiatru, biomasy. Problem w tym, że za zieloną energią nie stoi żadne silne lobby, ani potężni związkowcy, ani tym bardziej żaden potencjalny elektorat.
Na koniec dodam jeszcze, że na dniach Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia, w którym proponuje aby dotacje do kopalń węgla kamiennego mogły być udzielane do 2014 roku, jednak jedynie na koszty związane z likwidacją nierentownych kopalń. Wyklucza to możliwość dotowania wydobycia i inwestycji w kopalniach. Hiszpania i Polska nie zamierzają rezygnować ze swego stanowiska. Głosowanie nad projektem KE odbędzie sie po wakacjach.
*Barbara Cieszewska – publicystka, zawodowo wiele lat związana z polskim górnictwem, specjalistka w tej branży, współpracowała m.in. z “Rzeczpospolitą”. Pani Barbara Cieszewska zgodziła się użyczyć swego “pióra” stronie “Klastra 3x20”, publikując na jej łamach swoje comiesięczne felietony.
Dodaj nową odpowiedź